Szafa to nie jest mebel. Owszem, możemy do niej schować ubrania, ale tylko żeby zachować jakieś pozory. Wcale nie chodzi o przechowywanie odzieży, nie oszukujmy się.
Co wieczór patrzę na moją szafę z lekkim niepokojem. Czy czai się w niej potwór, który jeszcze nie dowiedział się, że śmiech daje więcej energii niż krzyk? A może ktoś zamknął w niej Hitlera? I jeszcze zacznie stukać?
Każdego ranka, kiedy szafa już się nie mroczy, otwieram ją z nadzieją. A nuż wyjdzie z niej książę Kaspian albo przynajmniej Królowa, która poczęstuje mnie rachatłukum?
Nowy film Richarda Curtisa wskazuje na jeszcze jedno zastosowanie - do podróży w czasie. Rzekomo niektórym wystarczy wejść do szafy, zamknąć oczy, zacisnąć pięści i po krótkim łubudu już lądują w swojej przeszłości. Szafa nie TARDIS, ale ostatecznie też się nada.
Niestety, w mojej szafie nie czeka żaden rudy młodzian, nie ma w niej przejścia do Narni ani nie da się nią odlecieć w czas i przestrzeń. Może powinnam zareklamować ją w Ikei?

Taka kupiona w IKEI to prawie się nie liczy. Za młoda jest, zbyt niedoświadczona, za nowoczesna. Poczekaj, za jakieś 50 lat dojrzeje i jeszcze Cię niejednym zaskoczy.
OdpowiedzUsuńZawsze możesz ją jeszcze pomalować na zielono. :)
13
reklamuj! A ja z Tobą - jako właścicielka garderoby czuję się okropnie oszukana!
OdpowiedzUsuńKurczę, a może tak nowy post? ;)
OdpowiedzUsuń